Anatomia śmiechu

Według słownikowej definicji śmiech jest wyrazem rozbawienia człowieka, okazywanym za pomocą ruchów mięśni twarzy i wydawania swoistego głosu. Po sfilmowaniu śmiejącej się osoby można odtworzyć poszczególne stadia śmiechu. W pierwszej fazie otwierają się oczy i rozchylają usta. W drugiej fazie na moment zamykają się oczy, a głowa zostaje odchylona do tyłu, czasem dodatkowo jeszcze do przodu. W trzeciej fazie otwieramy oczy, nie patrząc jednak w określonym kierunku. W czwartej fazie szukamy kontaktu wzrokowego z rozmówcą. Współczesna nauka dowiodła jego kontroli przez mózg. Wydaje się to oczywiste, gdyż przecież nie gdzie indziej, a właśnie w mózgu analizowane są wszelkie bodźce emocjonalne. Stwierdzono, iż centralny punkt śmiechu usytuowany jest w prawej półkuli mózgowej. W mózgu znajduje się endomorfina, czyli morfina wytwarzana przez wewnętrzny ustrój człowieka. Podobnie jak morfina (narkotyk) substancja mózgowa również działa przeciwbólo- wo, antystresowo i przeciwzapalnie. Śmiejąc się wzmaga- my jej produkcję, a następnie oczyszczamy poprzez uwalnianie jej od adrenaliny, hormonu stresu.
Aktywny udział w śmiechu biorą mięśnie twarzy, głównie szczęk, policzków i nosa. Układają się w charakterystyczne zmarszczki. Ponadto wykonujemy ruchy ramion, rąk i nóg, których mięśnie się rozluźniają. Trzęsiemy głową i brzuchem, poruszamy mięśniami wewnętrznymi. Dla tych części ciała jest to świetna wibrogimnastyka, ale w procesie śmiania się bierze udział także mózg i pobudzony zostaje intelekt.

Praca zawodowa

Zabieg ten Mikulin polecał szczególnie osobom wykonującym pracę zawodową w pozycji siedzącej lub stojącej. Dłuższa praca koncepcyjna u każdego człowieka wywołuje ociężałość umysłową. Wstrząsanie organizmu pobudza pulsowanie krwi w krwiobiegu, usuwa szkodliwe toksyny
i skrzepy, udrożniając żyły, dotlenia organizm. Wibrogimnas- tyka eliminuje zmęczenie, a przynajmniej w dużym stopniu je zmniejsza, niweluje również ociężałość umysłową. Mikulin zaleca wykonywanie kilka razy dziennie następującego ćwiczenia: Stanąć na palcach, pięty unieść lekko nad ziemię i mocno je opuścić, aby odczuć niewielki wstrząs. W tempie raz na sekundę należy wykonać 30 takich ruchów, potem 10-15 sekund przerwy i ponownie 30 ruchów. Owe drgania są znakomitym środkiem profilaktycznym przed chorobami, z zawałami włącznie. Innym zabiegiem, zalecanym w przypadku nerwicy serca, równie skutecznie zabezpieczającym przed jego atakami, jest takie oto ćwiczenie: Nabrać w płuca powietrza, wypiąć brzuch i ze wszystkich sił zatrzymać go w tym położeniu przez 2-3 sekundy. Ćwiczenie powtórzyć 2-3 razy. Zabieg ten jest szczególnie wskazany wówczas, kiedy odczujemy przyśpieszoną pracę serca. W wyniku ćwiczenia krew pełniej dopływa do serca, które odzyskuje swój normalny rytm. Wibrogimnastykę może ćwiczyć każdy, ale jeżeli ktoś ma możliwość uprawiania jazdy konnej, to osiągnie jeszcze lepsze efekty. Jazda konna, a nawet siedzenie przez kilka minut na fotelu traktorzysty lub trucht albo bieg to też wibrogimnastyka. Ciekawe rezultaty lecznicze w wyniku systematycznej jazdy konnej zaobserwowano u osób z zaburzeniami ruchowymi, m.in. dzieci z chorobą Heinego- -Mediny, paraliżem czy porażeniem mózgowym osiągnęły zadziwiające postępy w zwalczaniu skutków choroby. Ten rodzaj terapii znajduje coraz więcej zwolenników. Wibrogimnastyka nie zastępuje innych form leczenia ani nie stoi z nimi w sprzeczności, znakomicie je uzupełnia, ponadto wspaniale może spełniać rolę profilaktyczną. Nie wymaga żadnych nakładów finansowych i wysiłku, a przy tym nie powoduje negatywnych skutków ubocznych.

Wibrogimnastyka, czyli terapia A. Mi ku li na

W 1989 roku zmarł w wieku 92 lat w ówczesnym jeszcze Związku Radzieckim znany konstruktor lotniczy A. Mikulin. Był twórcą całej rodziny konstrukcji latających typu Mi. Jednak nie o sukcesach technicznych tego uczonego zamierzamy w tym miejscu pisać, człowiek ów ma bowiem swój wkład również w rozwój medycyny niekonwencjonalnej, o czym zadecydował zbieg okoliczności.
Otóż A. Mikulin, mając 50 lat, poważnie zachorował na niewydolność serca i układu krążenia. Lekarze dawali mu najwyżej 2-3 lata życia i wówczas to intensywnie zaczął szukać ratunku na własną rękę. Wykorzystując znajomość mechaniki, w poszukiwaniach poszedł tym śladem. Swój organizm potraktował jak maszynę, która składa się z konstrukcji nośnej, czyli kości, obudowy — skóry, żołądka jako silnika itp. Zaczął stosować opracowane przez siebie ćwiczenia. Efekt był taki, że nie tylko w krótkim czasie wyleczył się całkowicie, ale przeżył w dobrym zdrowiu jeszcze 42 lata, czyli drugie życie. Swoje spostrzeżenia i zestawy ćwiczeń opisał w książce Aktywna długowieczność, z której cytujemy fragmenty. „Do 50. roku życia, jak większość ludzi, nie przywiązywałem większej wagi do kultury fizycznej. Kiedy ciężko zachorowałem, przyszła potrzeba i czas na poznanie złożonej struktury ludzkiego organizmu. Przeczytawszy wiele książek na ten temat, opracowałem swój system leczniczy, sprawdzony i uzupełniony przez życzliwych i krytycznych przyjaciół. System ten pozwolił mi przezwyciężyć chorobę, zahamować proces starzenia i zachować zdolność do pracy na wiele lat, aż do chwili obecnej”. Wiele ze stosowanych przez autora metod zbliżonych jest do znanych już technik leczniczych, ale są też i oryginalne. Jedną z nich jest wibrogimnastyka (łac. vibro drgam, gr. gymnastike ćwiczenia cielesne).

Terapia

Początki świadomej eurytmii (gr. eurythmia ład, takt, harmonia) sięgają pierwszych lat obecnego wieku. Szczególne zasługi ma na tym polu niemiecki lekarz Rudolf Steiner, który założył Towarzystwo Antropozoficzne. Jedną z odmian proponowanych terapii była właśnie eurytmia lecznicza. Taniec jest oddziaływaniem wspomagającym proces leczenia lub profilaktyczną metodą poprawy naszego samopoczucia. W takt miłej dla każdego melodii należy codziennie stosować ćwiczenia taneczne. Każdy powinien wykonywać figury, jakie najbardziej mu odpowiadają, niezależnie od kanonów tanecznych. Uwagę należy zwracać jedynie na plastyczność, płynność i lekkość wykonywanych ruchów, te zaś winny przypominać ekspresję baletową. W niektórych krajach Europy Zachodniej działają ośrodki leczenia eurytmią, w których specjaliści opracowują zestawy figur tanecznych dla każdego pacjenta indywidualnie. Jeśli nie mamy takiej możliwości, możemy dla odprężenia i relaksu dobierać figury intuicyjnie, a po pewnym czasie sami będziemy doskonale wiedzieć, jakie formy ruchu tanecznego i w jakich okolicznośiach służą nam najlepiej.
W Stanach Zjednoczonych modny staje się obecnie taniec brzucha. Psycholodzy uważają, iż przywraca on równowagę ciała i duszy. W grupowych seansach czynnie uczestniczą również mężczyźni. Coraz bardziej mówi się o szkole Argentynki Cristiny Arrietas. Osią kompozycyjną poszczególnych form tanecznych przez nią proponowanych jest odnalezienie pierwotnej jedności ducha i ciała. Podczas samby czy tańców podobnym rytmie ćwiczący wyzwala z siebie tłumione instynkty. Niebagatelną rolę odgrywają w tym instrumenty. Odpowiednie dźwięki wpływają na klatkę piersiową i pomagają znaleźć ujście emocjom. Np. na kręgi szyjne najlepiej działają tony niskie, dźwięki niskie powodują też wibrację podbrzusza, co ułatwia przepływ energii przez cały organizm, a o to przecież chodzi.

Eurytmia, czyli leczenie tańcem

Taniec obok śpiewu, muzyki i rysunku jest jedną z najstarszych sztuk w historii cywilizacji. Ich źródło tkwi w naśladowaniu otaczającej przyrody, tak bowiem ludzie próbowali wyrażać swoje radości i wzruszenia. Pierwsze ślady tańca odnajdujemy w rysunkach naskalnych sprzed ponad 20.000 lat. Był to taniec bardzo naturalny, żeby nie powiedzieć — prymitywny, i miał charakter grupowy, często inspirowany nastrojami wojennymi (wojownicy przygotowujący się do walki tańcem dodawali sobie animuszu); wielokrotnie tę jego funkcję można było zaobserwować jeszcze nie tak dawno wśród plemion Afryki oraz Indian Ameryki Północnej. Wiązał się ściśle z rytmem życia, cyklami przyrody, przeżyciami poszczególnych szczepów. Ruchom tancerzy towarzyszyły klaśnięcia, uderzenia po bokach i rękach, przytupywanie oraz wydawanie okrzyków. Pierwsze instrumenty pojawiły się znacznie później (muszle morskie lub rogi zwierzęce, następnie bębenki i drewniane instrumenty dęte). Ogromną rolę w rozwoju tańca odegrali szamani i czarownicy plemienni. Ich taniec był często bardzo ekspre- sywny, pełen rytualnych symboli, spełniał też ważne role: magiczną oraz religijną. Wielu szamanów w tanecznej ekstazie wypowiadało proroctwa, za pomocą tańca rozniecano też fanatyzm religijny lub pobudzano zapał wojenny w stosunku do niewiernych. W średniowiecznej Europie znany był, trwający do upadłego, fanatyczny, grupowy taniec św. Wita, w trakcie którego nierzadko traciły życie całe osady. Religia hinduska uważa taniec za formę energii życiowej, a jej uosobieniem jest tańczący bóg Sziwa. Poglądy na temat tańca wygłaszali najwięksi mędrcy ludzkości, m.in. Konfucjusz przypisywał mu moc oddziaływania na świadomość i postępowanie człowieka — muzyka i taniec miały budzić poczucie ładu i równowagi.

Nadmiar jest szkodliwy

Jeżeli odpowiednio dobrana muzyka leczy, to nie zharmonizowana, agresywna lub nadmiar dźwięków mogą nawet zdrowego człowieka doprowadzić do stanu choroby. Aby nie przedawkować muzyki, wystarczą trzy seanse dziennie, każdy po 15-20 minut: przy śniadaniu, po obie- dzie i przed udaniem się na spoczynek. Wieczorem należy jej słuchać, wygodnie siedząc lub leżąc. Głośna, agresywna muzyka może być dla organizmu człowieka bardzo destrukcyjna, wyzwala bowiem z pokładów ludzkiej psychiki uśpione dotąd prymitywne instynkty, zniekształcające całą osobowość. Na co dzień i tak otaczają nas ostre, nieprzyjemne dźwięki, np. autobusów, tramwajów, samochodów, klaksony, syreny itp., w efekcie czego ludzie zmuszeni do egzystencji w miejskim hałasie z czasem są wyczerpani nerwowo lub chorują. Wielu kierowców spowodowało wypadki pod wpływem podniecenia, podwyższonego ciśnienia krwi lub nadmiernej pewności siebie, wywołanej muzyką przebojową, podczas słuchania której kierowca wyobrażał sobie siebie w roli zdobywcy szos. Niekiedy też monotonna muzyka powodowała zaśnięcie kierowcy za kierownicą.
Hałas może zatem być nie do zniesienia lub spowodować trwałe zmiany fizjologiczne, zaburzenia krążenia, stępienie słuchu bądź wręcz głuchotę. Korzystajmy więc z muzyki, ale rozsądnie.

Zestaw stały

Warto posiadać stały zestaw nagrań, które możemy odtwarzać przy różnych okazjach, a nawet codziennie. Powinny to być utwory najbardziej łubiane. Na jednej kasecie dobieramy muzykę spokojną, relaksującą i utrzymaną w wolnym tempie. Jej słuchanie jest szczególnie zalecane rano i dla relaksu w ciągu dnia. Druga kaseta lub odwrotna strona tej samej winna zawierać muzykę aktywizującą, rytmiczną, podczas której wykonujemy ruchy ciałem. Na następnej kasecie mogą znaleźć się utwory wokalne, zawsze chętnie słuchane. Na odwrotnej stronie kompletujemy muzykę dynamiczną; odtwarzamy ją w razie potrzeby uaktywnienia dużej energii, a w połączeniu np. z aerobikiem skutek jest o wiele większy. Ponadto warto mieć znacznie szerszą muzykotekę. Przy pracach fizycznych, sprzątaniu itp. odpowiedniejsza jest muzyka głośna i rytmiczna, na ogół jednak zaleca się muzykę spokojną i cichą, dostosowaną do rytmu wykonywanych zajęć. Przed zaśnięciem najlepiej słuchać nowych nagrań albo tych mniej akceptowanych, aby rozszerzać spektrum własnych odczuć muzycznych.

Terapia

Muzyka rozszerża możliwości percepcyjne człowieka. Zdaniem psychologów, jej słuchanie jest również ważnym czynnikiem utrzymania higieny umysłowej. Terapeuta powinien najpierw poznać gust muzyczny pacjenta, stopień jego wrażliwości i dopiero zalecić mu odpowiednie zestawy muzyczne. Kuracja ma szansę przynieść zadziwiająco dobre rezultaty. Nieumiejętnie dobrana muzyka może oddziaływać nieskutecznie na organizm pacjenta, czasami wręcz szkodliwie. Dlatego — w razie stwierdzenia stanu nadmiernej pobudliwości — nie należy słuchać utworów przesyconych smutkiem i tragizmem. W stanach zmęczenia psychicznego aplikujemy sobie muzykę lekką, przepojoną liryzmem, spokojną i optymistyczną. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że najbardziej wskazane w muzykoterapii są utwory kompozytorów z XVII wieku, m.in.: Vivaldiego, Bacha, Handla, Corellego. Również wiele właściwości leczniczych posiadają utwory Mozarta, Beethovena, Czajkowskiego czy Brahmsa. Osoba lękliwa, zdominowana przez osobnika silniejszego, bojąca się głośnej muzyki lub krzyku, powinna słuchać muzyki głośnej i mocnej, aby przezwyciężyć w sobie stan lęku. Przy braku właściwej oceny swojej wartości może być z powodzeniem słuchany Romans F-dur L. van Beethovena. Dla dodania energii pomocny będzie Marsz torreadora z opery Carmen G. Bizeta lub Marsz turecki W. A. Mozarta. Koncentracji i skupieniu sprzyja np. Toccata i fuga d-moll J. S. Bacha. Dla osób nieśmiałych, samotnych i skrytych — Bolero lub Rapsodia hiszpańska M. Ravela.

Muzyka a wrażliwość indywidualna

Podatność na muzykę jest sprawą indywidualną, często zależy od płci, wieku, temperamentu, zainteresowań i okoliczności. Nasz układ nerwowy jest czymś w rodzaju czułego kamertonu, który reaguje na bodźce dźwiękowe z zewnątrz, wytwarzając w sobie silny rezonans. Jak twierdzi Allan Gordimer, amerykański muzykoterapeuta: „Wibracyjne fale dźwiękowe, pochodzące z instrumentu muzycznego, spływają poprzez aparaturę ucha i rdzenia przedłużonego na całą sieć unerwienia ciała, a przez nią docierają do wszystkich mięśni i komórek organizmu, wywołując w nim określone reakcje. Częstotliwość reakcji pozostaje w ścisłej zależności od szybkości i siły rytmów muzycznych. Spokojny rytm muzyki powoduje również spokojne ruchy ciała, zaś gwatłowne, nie skoordynowane dźwięki wywołują podobne odruchy ciała człowieka”. Dzieci bardzo aktywnie i naturalnie zachowują się podczas słuchania muzyki, natomiast dorośli ze względu na obyczajowość, zasady czy etykietę starają się tłumić swobodne reakcje (odruchy spontaniczności przejawiają jedynie w bębnieniu palcami po stole, gestykulacji bądź przytupywaniu). Muzykoterapia jest wezwaniem i i zarazem przyzwoleniem na naturalne odruchy. Śpiewajmy zatem po goleniu, w wannie itp. Warto pamiętać, że żywa muzyka przemawia do nas o wiele bardziej niż muzyka odtwarzana mechanicznie. Nie rezygnujmy więc sami ani nasze dzieci z gry na organkach, gitarze, bębenku czy jakimś innym instrumencie.

Dźwiękoterapia

Gdy kraje Orientu zawsze traktowały muzykę jako istotne źródło energii, mające wpływ na stan fizyczny i psychiczny człowieka, to Europa i Ameryka Północna najczęściej widziały ją w kategorii rozrywki oraz dochodowego interesu. Na szczęście, wzrastające zainteresowanie alternatywnymi metodami leczenia objęło również muzykę i coraz więcej kompozytorów tworzy z myślą o terapii. W efekcie medycyna zaczęła rozwijać nową gałąź fizjoterapii — dźwiękoterapię. W jej obrębie wyróżnia się dwa nurty: muzykoterapię kliniczną i profilaktykę muzyczną, tj. odbiór muzyki we własnym zakresie z myślą o higienie psychicznej na co dzień. Przy pomocy licznych obserwacji i eksperymentów udało się sprawdzić lecznicze możliwości dźwięków wydawanych przez poszczególne instrumenty. Ustalono na przykład, że gra na flecie i klarnecie powoduje znaczne zmiany w systemie sercowo-naczyniowym, a gra na skrzypcach może regulować stan pobudzenia nerwów. Tego rodzaju muzykę już stosuje się w praktyce. Określone dźwięki wywołują zmiany w różnych organach ciała ludzkiego. Pod wpływem silnych, rytmicznych intonacji zwiększa się praca mięśni, którą można obserwować przy pomocy dynamo- metrów. Ustalono również, iż muzyka może mieć wpływ na biotoki mózgu. Doktor Manfred Clynes udowodnił, że muzyka skutecznie leczy nerwice. Twierdzi on, iż ludzkie uczucia, jak gniew, miłość, żal, radość, posiadają charakterystyczne natężenie — od 4,8 sek w przypadku gniewu do 9,8 sek w przypadku radości. Słuchanie właściwie skomponowanego utworu pozwala poznać natężenie własnych uczuć i uwolnić się od skumulowanego w organizmie napięcia. Zauważono wiele przypadków dobrego wpływu terapii dźwiękowej na dzieci cierpiące na nadpobudliwość. Katedry muzykoterapii istnieją już m.in. w Niemczech, Danii, Austrii, Francji i w Polsce. W tych placówkach uzyskano wiele interesujących wyników badań. Dzisiaj kompozytorzy muzyki leczniczej starają się tak kreować utwór, aby uzyskać harmonię z ośrodkami energii w ciele człowieka. Starają się dowiedzieć, w jaki sposób dźwięki wpływają na sam mózg i świadomość.

Older posts
Newer posts