Czerwień

Kolor czerwony uważany jest powszechnie za barwę miłości. Z kolei pobyt w pomieszczeniu o czerwonych ścianach pozwala na szybsze odzyskanie sprawności umysłowej, działa pobudzająco, przyśpiesza rytm serca i podnosi ciśnienie krwi, ponadto daje uczucie ciepła, poprawia nastrój i leczy depresje. Tę barwę chromoterapeuci uważają za bardzo ważną w naszym życiu. Reakcję na czerwień zaobserwowano nawet u zwierząt, np. ptaków. Czerwień wywołuje akcję, przydaje żywotności i odwagi, działa pobudzająco, ale jednocześnie wyzwala bunt, przekorę i namiętność, a zarazem jest twórcza i niszcząca. Czerwone promienie wnikają głęboko w ciało i wzmacniając działalność hormonów oraz poprawiając przemianę materii, powodują szybszy obieg krwi. Czerwień przez podniesienie temperatury ciała powoduje rozkurcz i aktywizację tych komórek, które zostały „zamrożone” pod wpływem nadmiaru koloru niebieskiego. Dlatego kolor czerwony ma zastosowanie wszędzie tam, gdzie występuje ograniczenie ruchu, zastoje żylne, gdzie zachodzi potrzeba ożywienia cyrkulacji krwi, rozgrzania i zwiększenia energii. Wzmaga także produkcję czerwonych ciałek krwi oraz podnosi wydolność seksualną, szczególnie u mężczyzn.
Słynny chromoterapeuta prof. Lilii Eberhard zaleca kolory czerwone przy nadmiernym wychudzeniu ciała, niedowładzie członków, błędnicy, epilepsji, żółtaczce, reumatyzmie, szkarlatynie, odrze, chorobach wątroby, katarze żołądka, niektórych zaburzeniach psychicznych, bronchicie, katarze jelit, łysieniu, chorobach skóry, wysypce, liszajach i braku apetytu.
Duże sukcesy z zastosowaniem tej barwy osiągnięto też w leczeniu melancholii. Chorych umieszczono w pokoju o ścianach pomalowanych na czerwono i z czerwonymi szybami. Osoby ciężko chore powinny przebywać w pomieszczeniu o spokojnej czerwieni, w którym znajdowałyby się również przedmioty w kolorze niebieskim. Połączenie obydwu tych kolorów mobilizuje organizm do samoobrony, przez co następuje szybszy powrót do zdrowia. Według chromoterapeutów, na organizm ludzki oddziałują również barwy metali, z którymi stykamy się, barwy ubrań i spożywanych owoców. Metalami emitującymi czerwień są żelazo, cynk, miedź oraz jej stopy, z produktów żywnościowych: buraki, rzodkiewka, czerwona kapusta, szpinak, sałata, większość owoców o czerwonej skórce, np. wiśnie, czereśnie, porzeczki itp.

Krótki test kolorów

Odpowiedź na pytanie: „Powiedz mi, jaki kolor lubisz najbardziej?” daje krótką charakterystykę typów ludzi przy pomocy gamy barw: kolor czerwony oznacza człowieka dynamicznego, impulsywnego i aktywnego; kolor pomarańczowy właściwy jest osobie bardzo towarzyskiej i przyjacielskiej, która podzieli się radością i pocieszy w smutku; kolor żółty znamionuje intelektualistę, idealistę, który na siłę chciałby uszczęśliwiać cały świat; kolor zielony jest charakterystyczny dla osób bardzo uczuciowych, wyrozumiałych i tolerancyjnych, ufających w szczerość intencji innych, co często graniczy z naiwnością; kolor turkusowy charakteryzuje osobę o talentach artystycznych i dużej wrażliwości; kolor niebieski to najczęściej barwa ludzi zachowawczych, poważnych, nie ulegających zbyt łatwo emocjom; kolor purpurowy znamionuje dziwaka, artystę, człowieka przebiegłego i zadowolonego z siebie; kolor brązowy to barwa ludzi spokojnych, zrównoważonych, wytrwałych w dążeniu do celu, zachowawczych w swoich poglądach; kolor szary znamionuje osoby o dużej wrażliwości wewnętrznej i flegmatycznym usposobieniu; kolor czarny określa ludzi o nieco dziwnym usposobieniu: z jednej strony zachowują się lekkomyślnie, z drugiej zaś potrafią wiele czasu poświęcać na rozmyślania.

Jak dowiedzieć się, którego koloru nam brakuje?

Pochodzący z Indii chromoterapeuta lval Prasada Min- siff stwierdza: „Praktyka wykazała, że barwa czterech rzeczy znamionuje, jakiego koloru brakuje danemu organizmowi, a mianowicie: zabarwienie oczu, paznokci, moczu i kału. Przypuśćmy, że czyjś organizm potrzebuje koloru czerwonego, wówczas białkówki jego oczu będą niebieskawe, niebieskawe też będą paznokcie, natomiast mocz i kał białawy, nieraz z odcieniem błękitu. Przy braku koloru niebieskiego oczy będą czerwone, nienormalnie czerwone paznokcie, mocz o zabarwieniu czerwonym, kał żółty lub czerwony. Częstotliwość podawania brakującego koloru uzależniona jest od rozmiarów braku tegoż koloru w organizmie. Czasem wydaje się, że kolor skumulował się w jednym tylko miejscu organizmu, jak w przypadku wrzodów, chorób oczu, bólu głowy czy paraliżu. Faktycznie jednak cały organizm przeładowany jest tym kolorem, choć o jego kumulacji daje znać dolegliwość w jednym tylko miejscu czy w jednej tylko partii ciała. W takich wypadkach dobrze jest stosować wewnętrznie picie wody naświetlonej potrzebnym kolorem, zewnętrznie zaś naświetlanie takimże kolorem.
Zabarwienie białkówek oczu czasem zawodzi. Może się zdarzyć, że są one czerwone, a mimo to organizm potrzebuje czerwieni. Dzieje się tak na skutek wytężonej pracy umysłowej i w ogóle przemęczenia oczu. Jeżeli jednak znany jest kolor trzech pozostałych rzeczy, i tak jesteśmy w stanie określić brakującą barwę. Często paznokcie palców rąk wykazują pionowe linie, czasem są one bardzo delikatne, czasem znów bardzo wyraźne i grube. Wskazują one na zaflegmienie organizmu, co z kolei oznacza brak czerwieni. Wprawne oko na podstawie ich wyglądu może określić czas trwania takiego stanu. Ja niemal zawsze jestem w stanie określić bardzo dokładnie, ile czasu trwa choroba”.

Przykłady stosowania chromoterapii

W czasie epidemii grypy na Florydzie przy końcu lat 60-tych naszego wieku stwierdzono, że w jednym z zakładów przemysłowych nie zachorował żaden pracownik. Zakład ten wytwarzał szkła kontaktowe i w związku z tym stanowiska pracy miały specjalne oświetlenie, z zachowaniem pełnego widma. Eksperymenty przeprowadzone w innych zakładach potwierdziły zwiększenie wydajności pracy i radykalne zmniejszenie absencji chorobowej pracowników. Interesujące wyniki uzyskano też w wybranych szkołach amerykańskich. W klasie o ścianach żółtopomarań- czowych młodzież zachowywała się hałaśliwie i niesfornie, po przeniesieniu do sali o ścianach niebieskozielonych uczniowie znacznie się uspokoili. W wielu szpitalach personel lekarski zmienia fartuchy białe na zielone, gdyż są lepiej odbierane przez chorych — pacjenci wykazują mniej lęku i z większą ufnością przyjmują proponowaną im terapię. Znany jest przykład londyńskiego mostu samobójców. Długo głowiono się, dlaczego desperaci upodobali sobie akurat ten obiekt. Przypuszczano, że to jego czarna barwa przyciągała tych, którym dalsze życie nie było miłe. Po przemalowaniu go na zielono ilość samobójców zmniejszyła się trzykrotnie. W nowojorskiej jadłodajni z okazji remontu ściany pomalowano na czerwono i żółto. Liczono, iż klienci szybciej będą spożywać posiłki, przez co będzie można zwiększyć rotację. Efekt był taki, że nikt nie zostawał przy stoliku po spożyciu posiłku, aby pogawędzić lub posiedzieć przy kawie, a pośpiesznie zjadał i wychodził, ponadto dochodziło do częstych awantur między gośćmi lub zatargów z personelem. Inny przykład kulinarny: po podświetleniu stołów w restauracji fioletowymi jarzeniówkami konsumenci tracili apetyt, co odbiło się ujemnie na rentowności lokalu. W przypadku zaburzeń układu trawiennego terapeuta może zalecić np. noszenie okularów z pomarańczowymi szkłami. Jest to o tyle uzasadnione, że barwa pomarańczowa mocno wpływa na pracę wątroby i trawienie. Z kolei kolory żółty i brązowy wywołują dolegliwości układu trawiennego oraz lęk przestrzeni. Z tego względu przy konstruowaniu samolotów całkowicie zrezygnowano z tych kolorów w kabinach pasażerskich, jednocześnie eksponując zieleń i błękit, które wśród pasażerów zwiększają poczucie bezpieczeństwa. Podobnie rzecz ma się na statkach pasażerskich. Kolory żółty i brązowy przyśpieszają wystąpienie choroby morskiej, nawet u osób na nią odpornych.

Istota chromoterapii

Powszechnie wiadomo, że przy słonecznej pogodzie człowiek posiada lepsze samopoczucie niż przy zachmurzeniu czy podczas deszczu. Nie wszyscy jednak w pełni zdają sobie sprawę, jak ogromne znaczenie dla organizmu człowieka ma odbieranie pełnego widma słonecznego. W przyrodzie istnieją tylko trzy podstawowe barwy: czerwona, zielona i niebieska, wszyskie inne to ich pochodne. Jako ciekawostkę dodajmy, że kiedy wszystkie trzy barwy występują w równych proporcjach, wówczas tworzą idealną biel. Oprócz barw podstawowych, w przyrodzie wyróżniamy łącznie siedem kolorów. Trzy z nich: żółty, czerwony i niebieski odpowiadają trzem głównym pierwiastkom — wodorowi, tlenowi, węglowi i mają fundamentalne znaczenie dla życia na ziemi. Poza kolorami wymienionymi występują jeszcze: zielony, pomarańczowy, fioletowy oraz indygo, czyli pełna gama siedmiobarwnej tęczy. Każdy człowiek posiada swoją odrębną aurę, która wielobarwnym kręgiem otacza jego ciało. Analiza tych kilkunastu barw i odcieni pozwala wyodrębnić kolor dominujący i ocenić stan zdrowia poszczególnej osoby. Aurę można poprawić poprzez zmiany w zakresie koloru dominującego.

Troche historii

Chromoterapia — jako wyspecjalizowana dziedzina medycyny niekonwencjonalnej — zajmuje się teorią barw, ich znaczeniem i wykorzystaniem w powszechnym leczeniu. Termin powstał współcześnie, lecz uzdrawianie kolorami znano już w starożytności. Najpopularniejsze było w Chinach, Indiach i Egipcie. Uważano, że każdy człowiek ma swoją barwę podstawową, a uzupełnianie w organizmie kolorów, których brak zakłóca równowagę, było metodą leczniczą. W Egipcie kapłani boga Re wystawiali na działanie promieni słonecznych misy z wodą i owocami, aby boskie promienie zwiększyły intensywność barwy w tych pokarmach. Leczenie światłem i kolorami stosowano w średniowiecznej Europie na dworach możnych, m.in. czerwienią lecząc szkarlatynę i odrę. Na początku XX w. we Francji we wszystkich przytułkach dla obłąkanych i w większości szpitali psychiatrycznych stosowano światło zielone i niebieskie. W szpitalach ogólnych w leczeniu dzieci anemicznych korzystano ze światła czerwonego i żółtego. Dzisiaj na fali powrotu do natury wraz z innymi metodami medycyny niekonwencjonalnej chromoterapia odzyskuje należne jej miejsce wśród stosowanych sposobów leczenia.

Chromo terapia, czyli leczenie kolorami

Czy tego chcemy, czy nie, chromoterapia (gr. chróma barwa, gr. therapeia leczenie) już od dziecka towarzyszy nam na co dzień przez całe życie. Wykorzystanie tego zjawiska z korzyścią dla zdrowia zależy już tylko od stopnia naszej świadomości i wiedzy na jego temat. Wielki Goethe powiedział: „Miejcie się na baczności i z kolorami, gdyż wywierają duży wpływ na ciało i duszę człowieka. Mogą spowodować pojawienie się różnych stanów emocjonalnych, wzbudzić w nas radość lub smutek”.
Tę prawdę o kolorach powtórnie odkrywa dziś i zaczyna wykorzystywać współczesna medycyna i psychologia. Na pozór niewinna gra w kolory może mieć istotne znaczenie przy leczeniu różnych chorób naszej cywilizacji. Nie zawsze pomoże tabletka, natomiast terapia barwami potrafi czynić cuda, gdyż odwołuje się tylko do naturalnych reakcji człowieka. Dziś już wiadomo, że np. kolor czerwony podnosi napięcie mięśni i ciśnienie krwi, powoduje przyśpieszony rytm oddychania, jest silnym bodźcem umysłowym, kolor żółty stanowi silny bodziec dla oka i nerwów, kolor fioletowy podnosi aktywność seksualną u kobiet, podobnie jak czerwony u mężczyzn itd. Badania pozwoliły wyodrębnić pewne prawidłowości, np. że inne kolory podobają się chorym na owrzodzenie żołądka, inne chorym na raka, serce czy osobom uzależnionym od alkoholu. Medycyna nie potrafi jeszcze wyjaśnić, w jaki sposób kolory wpływają na organizm ludzki, ale próbuje wykorzystać te niezwykłe zależności w leczeniu. Przypuszcza się, iż przenikająca moc światła oddziałuje bezpośrednio na protoplazmę komórek, a więc na szybkość i energię reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Obraz na siatkówce ludzkiego oka utrzymuje się przez 1/10 sekundy. Podobnie działa też kamera filmowa. Natomiast pszczoła widzi 40 razy szybciej niż człowiek (gdyby oglądała film, to spostrzegłaby przerwy między poszczególnymi jego klatkami). Samo słowo „kolor” pochodzi od łacińskiego color lub ce/o (kryć coś, taić, skrywać). Może etymologia ma związek z ukrytymi właściwościami barw?

Nacieranie i okłady

Podczas nacierania wytwarza się ciepło, które otwiera pory skóry. W przypadku kompresów ważne jest, co one zawierają. Kompresy, które tylko wyciągają, nic w zamian nie wnosząc, są mało wartościowe. Kompres nasycony uryną lub nacieranie uryną przewyższa wszystkie inne tego typu zabiegi. Samo nacieranie powinno przebiegać następująco. Na dno płaskiego naczynia wlewa się urynę (może być zbierana z 2-3 dni i lekko podgrzana). Teraz należy zanurzyć w niej dłonie i nacierać do momentu, aż ręce wyschną, po czym czynność powtarzać. W nacieraniach lecznicznych najważniejszymi miejscami są szyja, twarz i stopy, ale nacieranie całego ciała znacznie zwiększa efektywność zabiegu. Opatrunki nasączane do kompresów powinny być umieszczane na leczonym miejscu i utrzymywane w wilgoci przez dodawanie uryny w miarę potrzeb. Szczególnie skuteczne są w przypadku oparzeń, ran, guzów i obrzęków. Nie wolno nacierać podejrzanych guzów czy tkanek w ich bezpośredniej bliskości. Warto wiedzieć, że uryna jest najwspanialszą odżywką dla skóry. Można to zauważyć po wyglądzie rąk osób, które wykonują nacierania. W zabiegach kosmetycznych lekkie nacieranie twarzy watą nasączoną uryną przynosi rewelacyjne efekty. Skóra nabiera niespotykanej wprost gładkości i delikatności. W swojej praktyce J. W. Armstrong nierzadko miał do czynienia z trudno gojącymi się ranami. Stosowane przez niego kuracje dawały zadziwiająco szybkie rezultaty lecznicze. A oto jeden z przypadków: „Pewien mężczyzna w średnim wieku od roku cierpiał z powodu rany postrzałowej, która nie chciała się goić. Lekarze, aby nie dopuścić do gangreny, stosowali różne maści z trującymi często składnikami. Pełen zwątpienia w oficjalną medycynę pacjent zgłosił się do mnie. Najpierw zdjąłem wszystkie opatrunki, a następnie ropiejącą bardzo ranę przemywałem trzy razy dziennie uryną, ponadto całe ciało masowałem i nacierałem moczem. Przez pierwsze trzy dni pacjent odżywiał się tylko własną uryną i zimną, czystą wodą. Po siedmiu dniach na ramieniu nie pozostało nic poza blizną cienką jak nić”.

Przeziębienia

Zwyczajne przeziębienie często może stać się niezwykle kłopotliwe. Armstrong uważa, że ludzie powinni być wdzięczni naturze za przeziębienia, ponieważ oczyszczają one organizm i nie powinno się ich tłumić. Niestety, większość ludzi zażywa na ogół różne pigułki, aby zdusić chorobę w zarodku. W rzeczywistości nie jest to leczenie, a tylko tłumienie i frustrowanie natury. Nieraz prowadzi to do gorszych dolegliwości, np. zapalenia płuc. Przyczyną przeziębień jest niezrównoważona dieta. Nadmiar skrobi w diecie przy niedostatku soli mineralnych jest znakomitym podłożem kataru (wydzieliny powstające przy katarze mają naturę skrobiową).
Leczenie polega w tym przypadku na poście i spożywaniu jedynie zimnej wody i własnej uryny. Nie wolno przyjmować żadnych medykamentów. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, przeziębienie zniknie w ciągu 1 2 godzin lub wcześniej, w zależności od indywidualnych właściwości zdrowotnych pacjenta. Ludzie żyjący na niewłaściwej diecie w przypadku chronicznego kataru nosa powinni być wdzięczni za ten swoisty „zawór bezpieczeństwa”, który chroni ich przed daleko bardziej poważnymi dolegliwościami. Ci, którzy próbują tłumić go nienaturalnymi środkami, mogą ponieść tego konsekwencje. Przyczyną dolegliwości jest przyzwyczajenie do spożywania zbyt sporej ilości białego pieczywa, słodkich bułeczek, białego ryżu, owsianek, biszkoptów i innych produktów zawierających dużo skrobi. Osoby, u których pokarm skrobiowy przeważa w codziennym
żywieniu, mają niedostatek soli mineralnych. Nadmiar skrobi zatyka system pokarmowy i hamuje jego normalne funkcjonowanie. Niektórzy dla poprawienia samopoczucia i rześkości piją kawę, mocną herbatę czy nawet alkohol, lecz cukier, skrobia i nadmiar używek nie wpływają mobilizująco na sprawność umysłową.

Nowotwory

Jeśli kobieta ma narośl na piersi, to lekarz stara się przede wszystkim określić, czy jest to narośl złośliwa, czy łagodna. W urynoterapii nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ leczenie wszystkich chorób przebiega według tej samej procedury. W pacjencie znajduje się „magiczny” płyn zdolny wyleczyć jego dolegliwości, a jedynym wstępnym warunkiem jest powstrzymanie się od jedzenia, tak jak to czynią zwierzęta, aby dać szanse naturze na wykonanie swojej pracy. Armstrong wspomina: „Moja pierwszą pacjentką była 60-letnia pielęgniarka. Kiedy ją zobaczyłem, okazało się, że od kilku miesięcy miała narośl, która od obu piersi rozszerzyła się na ramiona. Nie leczyła się, ale zachorowawszy na grypę, zmuszona była wezwać lekarza. Gdy ten odkrył narośl, załamał ręce, twierdząc, iż jest już za późno na operację i dał jej dziesięć dni życia. Przypadek trafił wówczas w moje ręce. Zaleciłem chorej krótki post oparty tylko na jej urynie i wodzie. Trwało to dziesięć dni. Następnie zaleciłem lekką dietę wraz z dalszym stosowaniem uryny. Stan zdrowia pacjentki poprawił się w sposób zadziwiający. Zmarła w sześć lat później wskutek przeziębienia i zażywania leków z apteki”. Powyższy przypadek utwierdził Armstronga w przekonaniu, że jeśli nie ingeruje się skalpelem, rak niekoniecznie zabija, czasami nawet się cofa. A oto jeszcze jeden przypadek z kariery lecznicznej Armstronga: „Pewna młoda kobieta zachorowała na raka piersi. Gdyby oddała się w ręce lekarzy, poleciliby jej operację, tak jak to zazwyczaj czynili w podobnych przypadkach. Kiedy ją zobaczyłem, natychmiast zaleciłem post oparty na własnej urynie i zwykłej wodzie oraz kompresy z uryny na piersi. Po czterech dniach narośl rakowa całkowicie zniknęła”.

Older posts
Newer posts